Odkrywamy tajemnice, odkrywamy sens i znaczenia, odkrywamy samych siebie, odkrywamy świat na nowo, świat zaklęty między słowami...
Blog > Komentarze do wpisu
Steve Jobs - Walter Isaacson

"Chciałem, żeby moje dzieci mnie znały - odparł. - Nie zawsze przy nich byłem i chciałem, żeby wiedziały dlaczego i zrozumiały, co robiłem. Poza tym, kiedy się rozchorowałem, zdałem sobie sprawę, że kiedy umrę, inni ludzie będą o mnie pisać, nic o mnie nie wiedząc. Wszystko by pokręcili. Dlatego chciałem się upewnić, że ktoś wysłucha tego, co mam do powiedzenia".

To właśnie tymi słowami kierował się Jobs prosząc osobiście Isaacsona o sporządzenie jego biografii. Ten wyjątkowo silnie strzegący swojej prywatności biznesman zgodził się na odsłonięcie prawdy o tym, jakim człowiekiem był.  A był fascynujący i nie mogłam krócej, naprawdę…

Nie chcę rozwodzić się nad historią kariery Jobsa i firmy Apple. Bo każdy może przeczytać w internecie, iż Jobs uwierzył i rozwinął potencjał firmy Xerox, wraz z Stevem Wozniakiem stworzył Apple. Po wielu burzach i niesnaskach wewnątrz firmy, opuścił ją w 1985, by stworzyć NEXT i silnie działać w firmie PIXAR. (Co prawda nie miałam pojęcia, iż Jobs miał duży udział w powstaniu takich filmów jak Toy Story, Dawno temu w trawie, Potwory i spółka czy Gdzie jest Nemo.) Powrócił do Apple w 1996, by przejąć stery i wypłynąć na zupełnie nieznane światu wody. Łącząc w sobie sprzęt, programy i system operacyjny, sztukę z technologią Apple stał się jedyną taką firmą na rynku.

A Sam Steve Jobs? Oświecony i okrutny. Bezkompromisowy, nie uznający zasad, humorzasty, potrafiący zadać ból, co gorsza czyniący to w pełni świadomie, w przekonaniu, że ma do tego prawo. Potrzebował absolutnej kontroli, chciał, by świat był dokładnie taki, jakim on chce go widzieć, naginał rzeczywistość do swoich potrzeb i swoich wizji, co miało zastosowanie przede wszystkim w jego pracy. (Ludzka wola może zniekształcać rzeczywistość ). Nie dopuszczał do siebie rzeczy, którymi nie chciał się zajmować, podobnie jak ludzi, którzy go nie interesowali, ignorował to, z czym nie potrafi się zmierzyć. Postrzegał świat na zasadzie bieli-czerni, dobra-zła.

Dyscypliny wymagał od siebie i od innych. Był surowy, zimny, arogancki, brutalny, opryskliwy i agresywny ale potrafił tym samym zmotywować ludzi do czegoś, co wydawało się niemożliwe i nieosiągalne. Dzięki niemu ludzie wykonywali znacznie lepszą pracę. "Steve nie ma cierpliwości do niczego poza doskonałością. Wymaga jej zarówno od siebie, jak i od innych". Dobierał ludzi tak, by pasowali do siebie i razem potrafili stworzyć coś wielkiego: inteligentnych, z pasją, gotowych często iść pod prąd.  Z małym aczkolwiek szczególnym zespołem potrafił stworzyć rzeczy wielkie. Wielu nie chciało z nim pracować, nie mogąc tolerować skłonności do awantur, jego poczucia wyjątkowości, a  jednak potrafił zbudować firmę, oddać jej serce i co najważniejsze za wszelką cenę bronić swojej racji. Choć nie zawsze używał do tego właściwych, kulturalnych i przyjemnych metod, to jednak zawsze przyświecał mu cel: dobro firmy, dobro produktu. Tworzył coś, co pozornie wydaje nam się niepotrzebne ale jednocześnie coś, co okazuje się niezbędne, gdy już nam trafi w ręce.

Nie dopuszczał żadnych ustępstw jeśli chodzi o jakość produktu, to ona była najważniejsza, z żadnej strony nie mogło być zaniedbania. Odrzucał to, co praktyczne i standardowe, idąc w przeciwnym kierunku. Metodą prób i błędów szedł naprzód, intuicyjnie wyczuwając potrzeby klienta. Jego pasja i siła osobowości sprawiały, że otwierało się przed nim wiele drzwi, a pozostałe wyważał swoją bezkompromisowością, obcesowością i agresją, nie uznając słowa "nie". Nastawiony przede wszystkim na produkt i jego jakość, dopiero potem na zysk. Akcentował to, iż produkt musiał być przystępny, by ludzie się go nie bali tak jak z założenia każdej nowości. Nie unikał też ryzyka bo to ważny aspekt i każda firma musi raz na jakiś czas postawić wszystko na "nowość", dać się ponieść możliwościom, jakie roztacza technologia. Niesamowicie troszczył się i dbał ( oczywiście poleceniami nie własnymi rękoma) o produkt, o każdy jego szczegół, biorące swoje źródło w założeniu, iż wygląd i styl produktu tworzą jego markę.

Żaden komputer – tylko Macintosh -nie odegrał tak wielkiej roli w kategorii komputerów osobistych, a produkty ipod, iPhone, iPad biły rekordy konsumenckie w momencie wchodzenia na rynek. Jobs zrewolucjonizował dziedzinę komputerów osobistych, animacji, tworzenie muzyki, telefony, komputery przenośne, system publikacji elektronicznej.

Wizjoner – to słowa, z którym chyba każdy spotkał się w odniesieniu do Steve’a Jobsa. Nie można mu odmówić kreatywności i uporu ale przede wszystkim niezwykłej intuicji - zawsze potrafił wyczuć moment i gdy tylko technologia dawała nowe możliwości on był gotowy je wykorzystać. Dla mnie wizjonerstwo tego geniusza Apple wynikało jednak w głównej mierze z jego charakteru i stylu bycia. Pomysłowość i nowatorstwo przy zachowaniu maxymalnej prostoty, minimalizm (mniej znaczy więcej a im prościej tym lepiej), charyzma, perfekcjonizm, którymi się kierował, wyobraźnia i ogromna pasja, obsesja na punkcie kontroli, to te cechy, które zaprowadziły jego i firmę Apple na sam szczyt.

Nie wiem jakiego Jobsa spodziewałam się poznać. Faktem jest, że jestem zaskoczona, bo poznałam kogoś, komu zdecydowanie daleko do ideału. Kogoś kto jednak potrafił swoje wady przekuć w sukces, kogoś, kogo wizja świata wyprzedzała zawsze czasy o krok.

Jeśli tylko Isaacson stworzy kolejną biografię na pewno po nią sięgnę. Wykazał się głębokim obiektywizmem, nie przekolorował,  powiem więcej, chyba bardziej nawet skupił się na oddaniu tej "ciemnej" strony Steve’a bo w swych wywiadach dotarł do wielu osób niekoniecznie dobrze go oceniających. Doskonale połączył życie z tworzeniem firmy i walką o sukces i zakończenie zbudował tak, jak trzeba, nie z typu, umarł dnia tego i tego etc.

Dużo szczegółów technicznych z dziedziny komputerów, telefonów, ekranów, materiałów potrzebnych do ich produkcji nie zniechęca, a tylko rozjaśnia i idealnie tłumaczy jak powstają te cuda, które każdego dnia trzymamy w dłoniach. Również na płaszczyźnie chronologii należy się uznanie autorowi. Po kolei, stawiając wydarzenia z życia prywatnego na pierwszym planie, umiejętnie je łączył z życiem Apple. Szeroki pogląd na środowisko komputerowe, wiele nazwisk, które wiele wniosły w rozwój tej dziedziny, wiedza, z zakresu techniki, muzyki, wszystko to można tu znaleźć.

Nie żałuję, że spośród wielu biografii Jobsa, wybrałam właśnie tę. Nie mogło być inaczej. Okładka hipnotyzuje.  

I jeszcze jedno…Musicie poznać Jobsa, człowieka, który odmienił świat. Nie trzeba się interesować komputerami. Warto!.

"Właśnie to zawsze starałem się robić - iść naprzód. W przeciwnym razie, jak mówi Dylan, jeśli nie poświęcasz czasu na rodzenie się, czas zajmuje ci umieranie."

"Pamięć o tym, że umrzesz, to najlepszy znany mi sposób na uniknięcie pułapki myślenia, że masz cokolwiek do stracenia."


Steve Jobs / Steve Jobs, przeł. Strąkow Michał, Bieliński Przemysław, s. 730, Wydawnictwo Insignis Media, 2011

czwartek, 19 kwietnia 2012, bezsennatoja

Polecane wpisy

Komentarze
2014/06/29 12:13:07
Rewelacyjna książka wybitnego człowieka. Anegdota mówi, że on tak mocno myślał tzw. czystym designem, że nawet meble w domu musiały być idealne np. stół biały lakierowany rozkładany itp. Widać jednak po innowacjach, które wprowadził, że miał rację :)
Teraz czytam
A zaraz potem KONKURS ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ ~~~~~~~~~~~~~~~~ ~ ~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Spis moli
~~~~~~~~~~~~~~~~~