Odkrywamy tajemnice, odkrywamy sens i znaczenia, odkrywamy samych siebie, odkrywamy świat na nowo, świat zaklęty między słowami...
Blog > Komentarze do wpisu
Biała jak mleko, czerwona jak krew - Alessandro D

"Miłość nie istnieje po to, by dać nam szczęście, ale po to, byśmy mogli sprawdzić, jak silna jest nasza odporność na ból."

Patrząc na okładkę i czytając opis wydawało mi się, że akcja powieści będzie rozgrywać się w XIX wieku, na przykład na jakimś dworze. Ależ wielkie było moje zdziwienie gdy weszłam w świat Leo, głównego bohatera, gdzie królują ipody, skutery, jednym słowem współczesność.

Książka od pierwszych stron mnie zauroczyła, nie mogłam się oderwać. Prostota, a zarazem dojrzałość bijąca ze świata młodych ludzi, bohaterów powieści mnie zaintrygowała i oczarowała.

Leo to niezwykle ciekawy i nietuzinkowy szesnastolatek. Powieść ta jest jego pamiętnikiem, w którym opowiada nam o swoim życiu, swojej miłości i emocjach.

To pozornie zwyczajny nastolatek, słucha muzyki, gra w piłkę, bojkotuje naukę, buntuje się przeciw nauczycielom, jeśli ma na to ochotę. Ale jest jeszcze coś. Leo swój świat podzielił i postrzega go poprzez barwy: czerwień i biel. Wszystko:  wydarzenia, miejsca, zapachy zdominowane jest właśnie przez te dwa kolory, przy czym czerwień oznacza to, co dobre, miłość, radość, szczęście i marzenia zaś biel to zło, cierpienie, cisza. Te kolory są obecne w każdej myśli bohatera, towarzyszą czytelnikowi od pierwszej do ostatniej strony, do tego stopnia, że sami zaczynamy postrzegać rzeczywistość w tych barwach. Kolory te również ludzie. Ognistoruda Beatrice to czerwień. To właśnie ją pokochał Leo i ją próbuje zdobyć.

Są też inne ważne osoby w życiu Leo. To jego przyjaciółka Silvia – błękit – zawsze obecna, zawsze pomocna, prawdziwy przyjaciel. Jest i nauczyciel okrzyknięty Naiwniakiem za sprawą teorii o życiu, jakie wygłasza wprowadza Leo w świat marzeń. Bo właśnie do spełnienia marzeń dąży  bohater, a jego marzeniem jest miłość.

"Prawdziwe marzenia buduje się na trudnościach i przeszkodach. W przeciwnym razie trudno je zmienić w realne projekty; na zawsze pozostaną marzeniami (…) Marzenia nie czekają na nas gotowe, trzeba je dopiero skonstruować, przy czym na koniec może się okazać, że są całkiem inne, niż sobie to wyobrażaliśmy."

"Nie wyrzekaj się swoich marzeń! Nawet wtedy, gdy inni śmieją się z ciebie za plecami. Wyrzekłbyś się samego siebie."

Leo uczy się jak postrzegać świat, uczy się go każdego dnia za sprawą przeszkód, jakie przed nim się pojawiają, za sprawą drogocennych wskazówek udzielanych świadomie lub nie przez bliskich i Przyjaciół. Bohaterowie są dojrzali ponad swój wiek, na pewno też dlatego, że to, co ich w życiu spotyka wymaga większej odpowiedzialności, dorosłego postrzegania świata.

"Dojrzałość nie wyraża się gotowością na śmierć za słuszną sprawę, ale pokornym życiem dla niej"

I tak żyje Leo. Stawia czoła przeciwnościom losu, buntuje się, szuka drogi, szuka nadziei, szuka sposobu na zrealizowanie marzenia, a nie jest to łatwe. Jego marzenie czyli miłość zdaje się nierealnym gdy u Beatrice wykryto białaczkę – i znowu biel uosabiająca zło.

Podobno obwołano tę powieść współczesnym Love Story. Może trochę… ale mi bardziej nasuwały się skojarzenia z książką Oskar i Pani Róża.

Przepiękna metaforyka, morze emocji, takich ciepłych, prawdziwych. Bo ta książka jest prawdziwa, gdyż traktuje o tym, co każdemu z nas się przytrafia lub przytrafić się może. Lekkim, prostym i odpowiednim dla stylu szesnastolatka językem, traktuje się o sprawach najważniejszych, o życiu i śmierci o nadziei i marzeniach, o które zawsze warto walczyć. Wnikając w duszę Leo poznajemy zwyczajnego chłopca ale o niespotykanej wrażliwości. Chłopca, który potrafi się zbuntować bo nie rozumie świata ale jednak stara się marzyć, szukać sensu życia, stara się zrozumieć czym jest miłość, przyjaźń, oddanie.

Walczy o to, co w życiu ważne, stara się zrozumieć, co tak naprawdę się liczy.

"Życie idzie zawsze do przodu, czy tego chcesz, czy nie, muzyka gra, a ty możesz najwyżej przyciszyć ją lub pogłośnić. I musisz do niej tańczyć najlepiej, jak potrafisz."

Aleksandro D’Avenia porusza, skłania do refleksji. Idealnie się wpisał w mój nastrój, ale to nie tylko to. Ta magiczna i życiowa powieść może poruszyć każdego bez względu na wiek, nie tylko młodzież. Pewne emocje i uczucia się nie zmieniają.

Do tego uświadamiamy sobie po raz kolejny, iż nigdy nie wiadomo co nas spotka, nigdy nie wiemy gdzie i kiedy znajdzie nas szczęście, a to co jest najważniejsze, jest zawsze blisko, choć możemy tego nie dostrzegać. Widzimy jak ważne jest, by umieć przyjąć i dać miłość i nie wycofywać się gdy pojawią się trudności. I co jeszcze przypomina nam autor: by kochać ale nie za cenę własnej tożsamości oraz że w przyjaźni i miłości ważne jest by iść obok, by być silnymi nie każde swoją siłą ale sił, jaką jedno daje drugiemu. Czasem mamy naprawdę znacznie więcej niż nam się wydaje. Stawia wiele pytań i daje nadzieję.

Wiele pięknych słów, nie mogę nie mogę nie przytoczyć:

"Tylko wtedy, gdy człowiek wierzy w coś, co zdaje się go przerastać – czyli marzy – ludzkość czyni postępy, które pomagają jej nie tracić wiary w siebie."

"Zauważcie, że kiedy wydaje nam się, że nie myślimy o niczym, w rzeczywistości najczęściej myślimy o tym, co jest bliskie naszemu sercu. Miłość jest jak siła grawitacji, niewidzialna i wszechobecna, ta, którą znamy z fizyki. Nasze serce i oczy, nasze słowa, wszystko nieuchronnie koncentruje się na jednym punkcie, na tym, co kochamy."

"Miłość nie daje spokoju. Miłość jest bezsenna. Miłość obdarza siłą. Miłość jest szynka. Miłość jest jutrem. Miłość to tsunami. Miłość jest czerwona jak krew."

"Tylko temu, kto pyta o szczegóły, można uwierzyć, że rzeczywiście chce zrozumieć drugiego człowieka. Ciekawość szczegółów to sposób na okazanie miłości."

"Życie to przesłuchanie urządzone tak, by wyciągnąć od ciebie prawdę, której nie znasz; udajesz, że jest inaczej, i zeznajesz cokolwiek, żeby przestali cię męczyć, aż w końcu zaczynasz wierzyć w swoje kłamstwa, zapominając, że sam je wymyśliłeś."

"Miłość ma to do siebie, że potrafi znaleźć miejsce dla dwojga nawet tam, gdzie tego miejsca ledwo starcza dla jednego."

 


Biała jak mleko czerwona jak krew / Bianca come il latte, rossa come il sangue, przeł. Alina Pawłowska, s. 310, Wydawnictwo Znak, 2011

piątek, 13 kwietnia 2012, bezsennatoja

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: kasiek, *.mtm-info.pl
2012/04/13 16:39:52
Nie mogę się nie zgodzić, także z tym, ze to kopalnia aforyzmów... bardzo, bardzo dobra książka...
-
Gość: Agnieszka M., *.satfilm.net.pl
2012/04/15 13:03:09
Witaj!
Super recenzja. Mam tą ksiązkę w spisie ksiązek, które koniecznie muszę przeczytać
Pozdrawiam i zapraszam do siebie: www.szeptyduszy.blog.onet.pl
-
Gość: Recenzentka, *.dsl.dynamic.t-mobile.pl
2013/06/24 15:05:27
Wydaje mi się, że Leo nie był aż tak dojrzały... Ale racja, ta książka ma w sobie coś takiego, że każdy znajdzie coś dla siebie. Czysta magia i niesamowita delikatność włoskiego autorstwa.
Teraz czytam
A zaraz potem KONKURS ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ ~~~~~~~~~~~~~~~~ ~ ~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Spis moli
~~~~~~~~~~~~~~~~~