Odkrywamy tajemnice, odkrywamy sens i znaczenia, odkrywamy samych siebie, odkrywamy świat na nowo, świat zaklęty między słowami...
Blog > Komentarze do wpisu
Nim zapadnie noc - Michael Cunningham

Nie czytałam słynnych Godzin Michaela Cunninghama i nie wiem czy po nie sięgnę, gdyż Nim zapadnie noc mnie nie przekonała, nie wciągnęła, nie miała "tego czegoś".

Pierwsze co mi się narzuca to określenie twórczości tego autora jako trudnej, ze względu na tematykę ale głównie manierę, sposób prowadzenia narracji. Cunningham po prostu mnie zmęczył swoim do bólu amerykańskim stylem. Być może dlatego, że tak bardzo nawiązuje i jest podobny w sposobie pisania do Virginii Woolf, którą charakteryzowało opisywanie rzeczywistości poprzez mała fragmenty, zlepki drobiazgów, odłamków, przeżyć, odczuć. 

Pretensjonalnie, minimalistycznie, strasznie poważnie autor opowiada nam historię Petera, właściciela galerii sztuki i jego żony Rebeki – redaktorki czasopisma poświęconego sztuce. Tak, bo właśnie głównie w kręgu sztuki będziemy się tu obracać.  Wystawy, spotkania z artystami, snobistyczne przyjęcia, znowu artyści i ich najnowsze dzieła, nudne domowe życie upływające w rytmie rzadkiego seksu i coniedzielnych telefonów do mieszkającej w Bostonie córki – tak wygląda życie bohaterów. Do tego jak większość mężczyzn po 40-ce Peter przeżywa kryzys wieku średniego. Wciąż wraca myślami do zmarłego przed ponad dwudziestu laty brata homoseksualisty, a jego życie zmienia się jeszcze bardziej gdy w domu zjawia się brat Rebeki "Myłek" (od słowa pomyłka) tzn. Ethan. Młodzieniec to szczególny, z bogatą przeszłością, uzależnieniem od narkotyków, człowiek na etapie przemian i poszukiwania tożsamości i własnego miejsca w świecie.

I co się dzieje? Myłek fascynuje Petera, wzbudza w nim zupełnie niespodziewane i nieznane uczucia. Życie bohatera się zmienia. Peter poszukuje stabilizacji emocjonalnej, którą wciąż zaprzepaszcza powrót do przeszłości. Peter w swoim świeci z górnej półki często odwołuje się do Manna i pozuje na wielkiego intelektualistę. W końcu, a właściwie przede wszystkim, Peter nieustannie dąży do piękna i poszukuje go wszędzie. W świecie kultury: w sztuce, muzyce, literaturze ale również w Myłku.

W powieści niewiele się dzieje. Sennie płyniemy przez życie bohaterów, aż do dość zaskakującego finału. Dziwne ale momentami miałam wrażenie, że nie wiem o czym czytam, bo treść zupełnie nie wnosiła nic do fabuły, coś na zasadzie sztuka dla sztuki, gadanie byle gadać. Bohaterowie oprócz tego, że amerykańscy, to charakterystyczni i przyznaję, dobrze wykreowani.

Cunningham pisze o pięknie, o utraconej młodości, o erotycznej fascynacji, o uczuciach i poszukiwaniu siebie ale fakt, iż często wykorzystywał konwencję strumienia świadomości w połączeniu z licznymi dygresjami, przemądrymi nawiązaniami do różnych dziedzin kultury czy filozoficznymi wywodami sprawiał, że obiór był trudniejszy, a w ostatecznym rozrachunku, przyznaję, doprowadził mnie do znużenia.

Sztucznie budowany dramatyzm nie trafił do mnie, zbytnie silenie się na dzieło ambitne i wybitne, równie się nie sprawdziło.


Nim zapadnie noc / By Nightfall, przeł. Jerzy Kozłowski, s. 272, Wydawnictwo Rebis, 201

poniedziałek, 05 marca 2012, bezsennatoja

Polecane wpisy

Komentarze
dachauka
2012/03/06 08:14:14
No właśnie. Potwierdzają się moje obawy, które sprawiły, że do tej pory omijałam tę powieść szerokim łukiem. "Godziny" zmęczyłam i w ogóle mnie nie zachwyciły. Za tę książkę podziękuję.
Teraz czytam
A zaraz potem KONKURS ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ ~~~~~~~~~~~~~~~~ ~ ~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Spis moli
~~~~~~~~~~~~~~~~~