Odkrywamy tajemnice, odkrywamy sens i znaczenia, odkrywamy samych siebie, odkrywamy świat na nowo, świat zaklęty między słowami...
Blog > Komentarze do wpisu
Ukryte godziny - Delphine de Vigan

Miejscem akcji jest tu Paryż – wielkie miasto pełne ludzi, pełne życia, zaskakujące. Jednak w szerszym znaczeniu to metafora miasta i miejskiej samotności, zniszczenia, ubezwłasnowolnienia, znieczulenia.

Tutaj mieszka Mathilde. Czterdziestoletnia wdowa wychowująca trzech synów. Miała doskonałą pracę, dzięki której, między innymi, podźwignęła się po śmierci męża. Była zastępcą prezesa, prawą ręką, autorytetem, doskonale zorientowana w dziedzinie marketingu. Tylko raz podważyła autorytet przełożonego, nie zgodziła się z nim publicznie, a on zamienił jej życie w koszmar. Powoli, krok po kroku zabierał jej obowiązki, uprawnienia, zadania i projekty, szacunek współpracowników, autorytet i poważanie, na końcu gabinet a nawet komputer. Wyniszczona psychicznie, zmęczona, pozbawiona woli życia i walki Mathilde nie ma już skąd czerpać siły, jest na granicy.

Thibault to lekarz, którego nieszczęśliwy wypadek pozbawił marzeń o zostaniu chirurgiem. Jako internista odpowiada na dziesiątki wezwań domowych dziennie, a większa część czasu spędza w korkach. Samotny, nieszczęśliwie zakochany w kobiecie, która odrzuca jego miłość przyjmując tylko seks.

Podobni do siebie, pokrzywdzeni, odrzuceni, jednak wciąż walczący. Czy starczy im sił? Czy los pozwoli im się spotkać. Poznajemy równolegle ich historie, ich losy.

W tej "kronice dwóch samotności" autorka szczegółowo analizuje przeżycia bohaterów. Pozwala dokładnie poznać ich myśli, wniknąć w świat wewnętrzny, obserwować jak powoli życie wymyka im się z rąk, tracą wszystko,

Ta powieść obnaża niezwykle brutalną prawdę o tym czym jest wielkie miasto. To machina niszcząca, udowadniająca jak bardzo człowiek może niszczyć drugiego człowieka. Firmy zmieniają ludzi w podłych i nieczułych, niesprawiedliwych oraz pełnych żalu i goryczy. W człowieku zmęczonym codziennością rośnie agresją, budzą się nieznane złe instynkty. Tempo życia miasta zabija w ludziach ludzkie odruchy i potrzeby.

Delphine de Vigan zaprezentowała doskonały obraz metropolii, prawdziwy, do bólu realistyczy: metro, ulice, korki, wszystko tętniące życiem;  wszędzie dookoła ludzie… których drogi nigdy się nie przetną, którzy tkwią w swoich beznadziejach, zmagają się każdego dnia z okrutną rzeczywistością, z własnymi lękami, starają się, by w końcu pewnego dnia ustąpić i poddać się. Miasto jako symbol samotności, jako swojego rodzaju metafora ludzkiego losu przeraża, smuci, wręcz szokuje.

Los robi z człowiekiem co tylko chce, daje złudne nadzieje, mami, pozwala uwierzyć w dobre zakończenia w nowe szanse, by potem po raz kolejny pozbawić nadziei i złudzeń.

Lekko aczkolwiek momentami wyniośle i zastanawiająco, z dużą dawką melancholii autorka pisze o smutku, samotności człowieka wśród ludzi. Często bardzo krótkimi zdaniami lub wręcz pojedynczymi wyrazami potrafi przekazać niezwykle silne emocje, opowiedzieć o traumie, przez jaką właśnie przechodzi bohater. Ładunek emocjonalny idealnie dopasowany do przekazywanej treści za każdym razem jeszcze bardziej potęguje odbiór, robi wrażenie. Depresyjna, przygnębiająca ale prawdziwa.

"Miasto zawsze będzie narzucać własny rytm, pośpiech i godziny szczytu, ż nadal będzie ignorować miliony samotnych ścieżek, na których skrzyżowaniu nie ma nic, nic poza pustką albo iskrą natychmiast gasnącą."

"Ludzie, których miłość jest większa niż uczucie otrzymywane w zamian, w końcu zawsze stają się ciężarem."

"Rana zadana przez miłość zawiera w sobie jednak wszystkie milczenia, porzucenia, żale, wszystko to zaś z biegiem lat się kumuluje, tworząc ogólny nieokreślony ból. Rana zadana przez miłość niczego wszak nie obiecuje: ani potem, ani gdzie indziej."

"(…) współczucie budzi się dopiero w chwili, gdy rozpoznajemy siebie w drugim człowieku, gdy uświadamiamy sobie, iż wszystko co dotyczy innego człowieka, może się przydarzyć również nam, dokładnie z taka samą siłą, z taką samą brutalnością. Dopiero gdy uświadamiamy sobie, że nic nas nie chroni, że możemy upaść równie nisko – wyłącznie wtedy – może się obudzić współczucie. Współczucie to nic innego jak strach o siebie."


Ukryte godziny / Les heures souterraines, przeł. Joanna Kluza, s. 320, Wydawnictwo Sonia Draga, 2010

wtorek, 28 lutego 2012, bezsennatoja

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: szukajmniewemgle, 81.219.189.*
2012/02/29 15:14:35
najbardziej do czytania zachęcił mnie ostatni akapit, gdyż przekazywanie emocji słowem pisanym, to niezwykle cenna u umiejętność, a jak wynika a Twojego opisu autorka potrafi to zrobić. Wrodzona skłonność do przeżywania różnych smutów i melancholii sprawi, że chyba się o nią pokuszę. pozdrawiam
Teraz czytam
A zaraz potem KONKURS ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ ~~~~~~~~~~~~~~~~ ~ ~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Spis moli
~~~~~~~~~~~~~~~~~