Odkrywamy tajemnice, odkrywamy sens i znaczenia, odkrywamy samych siebie, odkrywamy świat na nowo, świat zaklęty między słowami...
Blog > Komentarze do wpisu
Smakowanie raju - Icek Erlichson

Temat GUŁAG-ów – sowieckich systemów obozów pracy przymusowej zajmuje mnie od dawna. Szeroko opisywany przez Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, Aleksandra Sołżenicyna, Warłama Szałamowa, współcześnie Annę Applebaum, był też przedmiotem mojej pracy magisterskiej. Tym chętniej sięgnęłam po Smakowanie raju. Widzimy tutaj, iż system nastawiony na zniszczenie jednostki ludzkiej, upadlający, upokarzający, zmuszający do nieludzkiej pracy, niestety, działał doskonale, choć pełen był absurdów, nieścisłości i zaprzeczeń. Zwraca na nie uwagę Icek Erlichson, którego historia, choć zupełnie odmienna, ukazująca inne ważne elementy systemu, dobrze wpisuje się w nurt zapoczątkowany przez poprzedników.

Icek pochodził z Wierzbnika, (aktualnie będącego przemysłową częścią Starachowic) a w momencie wybuchu wojny miał 17 lat. Marzył o normalnym życiu, bez upokorzeń związanych z żydowskim pochodzeniem, o wykształceniu, błyskotliwej karierze i dobrobycie, a które to zdawał się oferować Związek Radziecki. Wszyscy upatrywali w nim raj, więc i Icek uległ jego urokowi, popełniając największy swój błąd. Po przekroczeniu granicy sowieckiej wstąpił na przeklętą ziemię, dobrowolnie stał się częścią okrutnej niszczycielskiej machiny. Bardzo szybko trafił w ręce NKWD, jako Żyd nie miał możliwości uniknięcia kary. Kary, ktoś zapyta "kary za co"? Tu przecież nie jest potrzebna wina. Icek rozpoczyna swoją tułaczkę przez więzienia we Lwowie, Smoleńsku, Chersoniu i łagry: Starobielsk, Kołyma, Katyń, Magadan. Jako więzień, jeniec wojenny, człowiek skazany na pracę przymusową, wolny osiedleniec reprezentuje różne grupy obywateli.  Z Katynia udało mu się uciec i stał się mimowolnym świadkiem nieznanej dotąd zbrodni w lasach katyńskich. Jej opis nie jest obszerny ale dla takich wydarzeń nie potrzeba wielu słów… ogrom okrucieństwa oraz emocji naocznego świadka wystarczą…

Ta książka różni się od wnikliwej relacji Sołżenicyna, czy rzetelnych opisów faktów Applebaum. Icek, owszem, opowiada o okrucieństwie, terrorze, przemocy, zbrodniach, nieludzkich warunkach więzień i obozów ale przede wszystkim skupia się na ukazaniu ogromu i ilości jednostek systemowych w Sowieckiej Rosji oraz o rządzącej nimi absurdalnej rzeczywistości. Począwszy od bezpodstawnego aresztowania, wymyślenia najdziwniejszego zarzutu, przez wszechobecne łapówkarstwo, znajomości, obłęd zaprzeczających sobie przedstawicieli NKWD.

Muszę tu przytoczyć pewien cytatu, który, choć opisuje życie bohatera poza obozem, to jednak doskonale oddaje istotę:

"Oto wysyła się troje ludzi z 54 beczkami wódki na ogromną odległość. Taszczy się ten ładunek przez góry i niziny, wodą i lądem, pociągami, statkiem, samochodami. Przez cały czas z kadzi tych ubywa alkoholu, a przybywa wody. Ciągną z nich nieuczciwy konwojent, naczelnicy stacji, oficerowie Armii Czerwonej i NKWD, milicja kolejowa, dyrektorzy fabryk, urzędnicy państwowi, robotnicy i chłopi, na koniec zaś odbierający ładunek magazynier. Jedni te alkohol kupują, inni wymuszają wódczany haracz.

Ta podróż z wódką była w gruncie rzeczy wyprawą przez sowiecką rzeczywistość. Gdyby ktoś chciał o tej wyprawie zrobić film, powstałby najwierniejszy i najprawdziwszy obraz Związku Sowieckiego. Nie byłoby w nim okropności łagrów, więzień terroru, Ale znalazłby się cały obłęd systemu sowieckiego. Bo Związek Sowiecki to państwo nie tylko okrutne, ale i śmieszne. Aż do obłędu."

Icek był kolejnym, zadającym pytanie o sens i istotę kary, jaką ponosiły miliony ludzi w więzieniach i obozach Związku Radzieckiego. Nie ma tu odpowiedzi bo ten system nie potrzebuje argumentów, procesów, dowodów.  Potrzeba jest odpowiednia ilość aresztowanych, ludzi, pracujących w obozach. Trzeba przelewać krew i na niej oraz na ludzkich kościach wznosić kolejne miasta, budować linie kolejowe i miasta.

Nie mogę się wyzbyć uczucia pewnej "inności" tego dzieła. Nie ulega wątpliwości, że choć już nie skupia się na szczegółach, detalach życia w łagrach, to porusza, wzburza, burzy spokój i nie unika ukazywania przeżyć i przemyśleń bohatera – narratora.

Symboliczny i ironiczny tytuł od samego początku uderza. Icek nie posmakował raju czy to brnąc przez śniegi Syberii, przekraczając bramy kolejnych więzień, czy obozów i nawet końcu spacerując po samej Moskwie. Poznał za to smak prawdziwego piekła.


Smakowanie raju / Maine fir jorn in Sowietn Forband, przeł. Adam Rok, s. 240, Wydawnictwo Rebis, 2010

piątek, 06 stycznia 2012, bezsennatoja

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: GAJA, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2012/01/25 13:47:09
wiele czytałam na temat nie tylko Katynia,ale też innych obozów sowieckich,ale ta książka w tak bardzo naturalny sposób to ukazuje,że czytając to wydaje się,że jest się w samym środku wydarzeń,tragedia i okrucieństwo przewijają się ze sobą.Czytam i nie wierzę,możenawet nie chcę wierzyc,że my jako ludzie jesteśmy tak okrutni wobec siebie,nawet nie potrafię tego czymkolwiek tłumaczyć.Dobrze,że są takie książki,niech jak najwięcej ludzi to czyta,bo o tym powinny pamiętać przyszłe pokolenia.
-
2013/12/06 11:24:03
Ciężki temat - z wiadomych względów oczywiście. Niemniej jednak, książki jak ta, są potrzebne do przedstawienia warunków i realiów tam panujących. Skoro komentujący nade mną kolega poczuł się jak w środku wydarzeń, to oznacza że się udało. My się martwimy jak wypełnić zeznanie podatkowe przez internet a kilkanaście lat temu ludzie mieli o wiele większe problemy...
Teraz czytam
A zaraz potem KONKURS ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ ~~~~~~~~~~~~~~~~ ~ ~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Spis moli
~~~~~~~~~~~~~~~~~