Odkrywamy tajemnice, odkrywamy sens i znaczenia, odkrywamy samych siebie, odkrywamy świat na nowo, świat zaklęty między słowami...
Blog > Komentarze do wpisu
Kołysanka dla wisielca - Hubert Klimko - Dobrzaniecki

Hubert Klimko-Dobrzaniecki potrafi w charakterystyczny sposób przenieść czytelnika do odrealnionej rzeczywistości, wciągnąć go w bieg wydarzeń oraz zadziwić bohaterami, tak szczerymi i oryginalnymi, że nie da się ich nie lubić. Styl pisarski tego autora mnie zachwyca. Prostota w połączeniu z melodyjnością i pięknem słowa porusza. O zwykłych wydarzeniach mówi oryginalnie i pięknie, o tych zaś ważniejszych bez napuszenia, bez zbędnego patosu a zarazem oddając doskonale istotę.

Tym razem wraz z autorem przenosimy się do różnorodnej, kolorowej ale zarazem przygnębiającej Islandii, gdzie bohaterowie jako emocjonalni rozbitkowie, poszukujący swego miejsca i sensu egzystencji próbują ułożyć sobie życie. Wyspa jawi się jako szansa na ucieczkę, z której to skorzystało wielu obcokrajowców. I tak bohaterowie, tak różni od siebie, a zarazem posiadający wiele cech wspólnych, fascynowali mnie od samego początku. Każdy z nich to indywidualność, którą jednak nie łatwo zrozumieć. Zamknięci w świecie swoich problemów, depresji, lęków i dziwactw zaskakują coraz to nowymi pomysłami, poglądami, decyzjami.

Pochodzący z Chorwacji Boro (Boriwoj Kapor) to stały pacjent szpitala psychiatrycznego. Szalony, wesoły, nie potrafiący odnaleźć siebie malarz, który pogrywa na organkach, posiada własną orkę. Tajemniczy Szymon Kuran – podobnie jak narrator pochodzi z Polski i jest skrzypkiem. Posiada niesamowitą wrażliwość, zarówno na muzykę jak i przyrodę. Niestety, cierpi na depresję i również nie rzadko przebywa w szpitalu. Narrator zaś, dopełnia pozostałą dwójkę swoim niezdecydowaniem, poszukiwaniem właściwej drogi, nieprzewidywalnymi pomysłami

To trzy bratnie dusze, które połączyła dość specyficzna przyjaźń. Łączy ich też swoista umiejętność patrzenia poza to, co widoczne gołym okiem, odnajdywanie w rzeczywistości tego, co nie jest oczywiste i proste. Stworzyli ekscentryczny, ale własny świat, w którym współistnieli tworząc naprawdę zgrane trio. Ich przyjaźń wymyka się normom i zdrowemu rozsądkowi, tym bardziej jednak jest szczególna.

Autor powoli, niespiesznie opowiada nam historię bohaterów. Nie napędza akcji, nie przyspiesza, nie wzbogaca jej sensacją. Tu o wartości tej mikropowieści stanowią ludzie, styl, liryczność i poetyckość. Jest wiele emocji. Bo zarówno humor pozwala się śmiać, cieszyć ale smutek, żal, nostalgia i melancholia jednak dominują.

Klimko-Dobrzaniecki zawarł w tej powieści wiele elementów własnego życia, pewnie też dlatego nie chciał zdradzać wszystkiego – takie odniosłam wrażenie- choć na pewno mógłby przedłużyć opowieść na wiele stron…

Polecam! Warto poznać męski punkt widzenia na przyjaźń, miłość, samotność, chorobę, czy sztukę


Kołysanka dla wisielca, s. 96, Wydawnictwo Czarne, 2007

Hubert Klimko-Dobrzaniecki na moim blogu:

http://miedzystronami.blox.pl/2011/05/Bornholm-Bornholm-Hubert-Klimko-Dobrzaniecki.html

sobota, 07 stycznia 2012, bezsennatoja

Polecane wpisy

Komentarze
2014/04/18 11:36:02
A Ty z kolei bardzo dobrze opisałeś jego styl - też jest to jakieś osiągnięcie. Niech Ci czasem nie przyjdzie do głowy jakaś sprzedaż spółki czy coś - też dalej walcz na blogu, czytaj i rozwijaj! Pozdrawiam!
Teraz czytam
A zaraz potem KONKURS ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ ~~~~~~~~~~~~~~~~ ~ ~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Spis moli
~~~~~~~~~~~~~~~~~