Odkrywamy tajemnice, odkrywamy sens i znaczenia, odkrywamy samych siebie, odkrywamy świat na nowo, świat zaklęty między słowami...
Blog > Komentarze do wpisu
Mężczyzna który się uśmiechał - Henning Mankell

Po raz pierwszy sięgnęłam po kryminał Henninga Mankella. Słyszałam strasznie dużo na temat tego szwedzkiego pisarza – mistrza kryminałów i jego cyklu powieści o policjancie Kurcie Wallanderze, który wraz ze swoimi współpracownikami poszukuje sprawców licznych przestępstw.

Nie zawiodłam się. Bardzo mi się podobał Mężczyzna, który się uśmiechał.

Choć od początku powieści wiemy, mniej więcej, w którą stronę iść jeśli chodzi o rozwiązanie to i tak powieść wciąga. Od pierwszych stron mnie zaintrygowała i nie mogłam się oderwać. Mankell skrzętnie buduje fabułę, w budowie akcji jest konkretny i rzetelny, nie opiera się na zbiegach okoliczności. Rzeczowy i prawdziwy w opisie wydarzeń. To powieść inteligentna i bazująca na inteligencji czytelnika.

Komisarz Wallander aktualnie przebywa na zwolnieniu po tym jak rok wcześniej zabił człowieka na służbie, co prawda w obronie własnej ale i tak nie może się po tym podnieść. Zbyt często sięga po alkohol i jest bardzo blisko podjęcia decyzji o ostatecznym odejściu z policji i przejściu na rentę. W jego odludnej kryjówce odnajduje go przyjaciel Sten Torstenssen, który prosi o pomoc w wyjaśnieniu zagadki śmierci ojca. Gustaw Torstensoon zginął rzekomo w wypadku samochodowym, w co nie wierzy jego syn. Wallander pogrążony w depresji odmawia. Jednak kiedy młody Torstensson również ginie – zamordowany, komisarz zmienia zdanie i wraca na służbę. I tu zaczyna się cała akcja, obserwujemy jak Wallander krok po kroku odkrywa tajemnice, jak wraz z zespołem profesjonalnie potrafi wpaść na trop zła.

Oprócz fachowego opisu pracy policji szwedzkiej autor skupia się w dużym stopniu na opisie relacji międzyludzkich, oraz charakterystyce społeczeństwa szwedzkiego.

Czytając tę powieść miałam przed oczami już film, tak plastycznie oddaje całą treść fabuły Mankell. Może zapiszę na minus zbyt szybkie rozwinięcie akcji pod koniec powieści. Nagle akcja niesamowicie przyspiesza, nie ma tak do końca powolnego rozwiązania wszystkich niejasności, choć i tak wiemy, jakie ono jest. Może to kwestia chęci delektowania się każdym akapitem jak najdłużej…

Świetnie budowane napięcie, które sprawia, ze nie można się oderwać, czyni tę powieść doskonałą i przyjemną rozrywką. I pomyśleć, że kiedyś nie czytałam kryminałów w ogóle.

Szwedzka literatura po raz kolejny uzyskuje u mnie wielki plus. Do innych pozycji tego autora na pewno niebawem zajrzę.


Mężczyzna, który się uśmiechał / Mannen som log, przeł. Irena Kowadło – Przedmojska, s. 388, Wydawnictwo WAB, 2007

sobota, 18 grudnia 2010, bezsennatoja

Polecane wpisy

Komentarze
2010/12/19 19:28:45
widzę w blogu fajną pasję. pozdrawiam.
-
2010/12/20 00:40:08
Dziękuję. Bardzo miło słyszeć takie słowa... i to prawda, pasja jest ogromna... :) Pozdrawiam również
Teraz czytam
A zaraz potem KONKURS ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ ~~~~~~~~~~~~~~~~ ~ ~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Spis moli
~~~~~~~~~~~~~~~~~