Odkrywamy tajemnice, odkrywamy sens i znaczenia, odkrywamy samych siebie, odkrywamy świat na nowo, świat zaklęty między słowami...
Blog > Komentarze do wpisu
Belcanto - Ann Patchett

Belcanto z języka włoskiego oznacza dosłownie „piękny śpiew”. Tak samo piękna jest powieść Anny Patchett, zaskakująca w swojej treści, pełna emocji i przede wszystkim muzyki.

Akcja rozgrywa się w bliżej nie określonym kraju Ameryki Południowej. Na przyjęcie z okazji urodzin znanego biznesmena japońskiego – pana Hosokawy – przybywa wiele przeróżnych znakomitości z wielu stron świata. Przyjęcie odbywa się w rezydencji wiceprezydenta. Nie wszyscy jednak przybywają tu w celu uczczenia święta jubilata. Większość chce na żywo usłyszeć i zobaczyć znakomitą amerykańską śpiewaczkę operową Roxanne Coss, która swoją obecnością ma uświetnić tę uroczystość. Tylko ze względu na nią Pan Hosokawa zdecydował się na wyprawienie tego przyjęcia w tym kraju. ( rząd ma namówić go na inwestowanie w tym kraju). Po koncercie słynnej diwy do rezydencji wkraczają terroryści, mający na celu uprowadzenie prezydenta. Jednakże prezydent chcąc obejrzeć kolejny odcinek swojej ulubionej telenoweli, pozostał w domu, w ostatniej chwili odwołując wizytę. W obliczu fiaska już na samym początku, terroryści muszą stworzyć sobie nowy cel i opracować nowy plan. Biorą wszystkich gości jako zakładników. Spodziewalibyśmy się thrillera, rozlewu krwi i wątków politycznych, natomiast fabuła zaskakuje swoim liryzmem i lekkością.

Historia ta oparta jest na prawdziwych wydarzeniach, które miały miejsce w Limie w 1996r. kiedy to terroryści zajęli tamtejszą ambasadę i wzięli 600 zakładników, których przetrzymywali 4 miesiące.

I co się dzieje? W oblężonej rezydencji, kiedy zawodzą wszelkie próby negocjacji, kiedy mijają kolejne tygodnie wspólnego pobytu terrorystów i ich zakładników między obiema grupami zaczynają tworzyć się niezwykłe więzi emocjonalne. Żadna z tych grup nie ma planu, nie wie co dalej, więc żyje tym, co jest i opóźnia bieg wydarzeń. Owszem, terroryści starają się zachować dyscyplinę i na wiele rzeczy nie pozwalają więźniom, ale mimo wszystko stają się sobie w pewien sposób bliscy i niezbędni.

Prawie 5 miesięcy odosobnienia, oderwania od normalnego życia, rodzin i obowiązków sprawia, że ludzie uświadamiają sobie wartość swojego życia. Tęsknią za tym, co kochali lub widzą, że czegoś im jednak brakowało, a odnaleźli to właśnie tutaj, w tych dziwnych i niespotykanych okolicznościach. Zakładnicy poznają lepiej samych siebie, swoje pragnienia i marzenia. Patrząc z perspektywy na swoje dotychczasowe życie widzą, jak powinni postępować, jak inną drogą wybrać, kwestionują swoje dotychczasowe postępowanie.

Do tego obserwujemy ich adaptację do nowych warunków, widzimy jak przyzwyczajają się do nieznanego, do nieoczekiwanego. I to właśnie życie w tej willi staje się dla nich normalnością, rzeczywistością a to, co za murem jest nie do zniesienia. Dwie historie miłosne rozwijające się w tych dziwnych okolicznościach tylko przyspieszają akcję i sprawiają, że powieść tym bardziej wciąga.

Mieszają się tu różne nacje,  ciekawie obserwuje się ich jakże różne zachowania, obyczaje. Mieszanka religijno – kulturowo – językowa staje się niezwykle fascynująca. W domu jest jeden tłumacz, poliglota ale jego obecność to często za mało. Nie może tłumaczyć kilku rozmów jednocześnie. Niemożność porozumienia sprawia, ze językiem uniwersalnym dla wszystkich mieszkańców rezydencji staje się śpiew, opera. To właśnie muzyka zmienia bohaterów, pozwala odkryć płaszczyzny i światy wcześniej nie znane

Belcanto mnie zaczarowało od pierwszych stron.  Ann Patchett posiada niesamowity dar łączenia wątków, np. przechodzenia płynnie od opisu uczuć związanych z muzyką do wejścia uzbrojonych terrorystów. Wiele tu emocji, pragnień, uczuć. Muzyka jest tutaj sztuką o wielkiej mocy, wręcz uzdrawiającą, szlachetną i piękną. Słyszymy ją nawet wtedy gdy Roxanne Coss przestaje śpiewać. Do tego dodać należy zaskakujące zakończenie i czytelnik ma szanse przeżyć naprawdę coś wzruszającego i pięknego.


Belcanto / Belcanto, przeł. Aleksandra Wolnicka, s. 408, Wydawnictwo Rebis, 2008

Ann Patchett na moim blogu:

http://miedzystronami.blox.pl/2010/01/Biegnij-Ann-Patchett.html

http://miedzystronami.blox.pl/2010/05/Asystentka-magika-Ann-Patchett.html

niedziela, 31 października 2010, bezsennatoja

Polecane wpisy

Teraz czytam
A zaraz potem KONKURS ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~ ~~~~~~~~~~~~~~~~ ~ ~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Spis moli
~~~~~~~~~~~~~~~~~